Milka nauczyła się ostatnio piszczeć. Czerpie z tego dużą przyjemność... Można powiedzieć, że piszczy z uciechy, że taki dźwięk udało się jej wyprodukować. Więc produkuje te dźwięki jeden za drugim.
Jest to nawet bardzo fajne, jak tak piszczy radośnie... tyle, że tylko, jak robi to w dzień. Trochę gorzej jest, jak radośnie piszczy nad ranem... Nie da się już dziecka zignorować, aby złapać jeszcze pół godzinki snu :( Więc ostatnie dwa ranki mieliśmy pobudkę o 5 rano. Nawet Maćka udało jej się obudzić, co wcześniej się raczej nieczęsto zdarzało.
Po drugim ranku Maciek zapytał się, czy koniecznie musimy czekać, aż Milka skończy pół roku, aby przenieść ją do jej własnego pokoju?
W związku z tym poświęciłam cały wczorajszy dzień na tłumaczeniu dziewczynce, że radosne piszczenie przed 6.00 rano jest uważane za hałasy zakłócające ciszę nocną i spowodują eksmisję do pokoju, gdzie straszy... Będzie to tragiczne w skutkach, bo, co wówczas zrobimy z tymi wszystkimi rzeczami, które tam schowaliśmy przed światem?
No i Milka zrozumiała - dziś obudziła się bez pisków i to o 6.30 rano.
Mądra dziewczynka!!
PS.Lista słów wypowiedzianych przez Milkę powiększyła się o kolejne. Były już: HAM (LUB CHAM?), GOOGLE, a teraz jest GLAD.